Ciechocinek miał być dla okupantów kurortem i źródłem pieniędzy. Ale zachowane dokumenty pokazują, że za elegancką fasadą uzdrowiska krył się poważny problem. W 1942 roku niemieccy urzędnicy ostrzegali przed skutkami prac przy solankach, odwodnieniu terenu i miejskich urządzeniach. W grę wchodziły nie tylko interesy uzdrowiska, lecz także pola miejscowych gospodarzy.
Sprawa dotyczyła wierceń i planów zabezpieczenia jednego ze źródeł solankowych oznaczonego numerem XV. Niemiecka administracja rozważała między innymi przykrycie szybu oraz budowę rurociągu i dużej, napędzanej elektrycznie pompowni. Bez niej — jak wynika z korespondencji — mogły pojawić się poważne problemy z odprowadzaniem wody.
Najbardziej niepokojący fragment dokumentacji dotyczy rolników. Z korespondencji wynika, że po zmianie sposobu działania śluz doszło do podniesienia poziomu wody. Woda związana z eksploatacją solanki zaczęła zalegać na polach. Gospodarze mieli domagać się odszkodowań i żądać, aby śluzy były obsługiwane w inny sposób.
Dla uzdrowiska oznaczało to kłopot. Ciechocinek potrzebował solanki, aby działać i zarabiać. Dla rolników ta sama infrastruktura mogła oznaczać zalane grunty, straty i niepewność, czy w ogóle uda się zebrać plony.
W papierach pojawia się także ostrzeżenie, że niewłaściwe rozwiązanie techniczne może zagrozić samemu źródłu. Jeśli nie udałoby się bezpiecznie zabezpieczyć szybu, konieczne byłoby wykonanie dodatkowych instalacji i uruchomienie większego systemu pompowania.
Plany były jednak jedno, a wojenne realia — drugie. Urzędnicy przyznawali, że potrzebnych materiałów nie da się łatwo zdobyć. W czasie wojny brakowało urządzeń, metalu, przewodów i maszyn. Priorytetem niemieckich władz była produkcja żywności, a nie wygoda kuracjuszy czy rozwój uzdrowiska.
To właśnie dlatego dokumenty są tak ciekawe. Pokazują Ciechocinek nie jako spokojny kurort pod niemieckim zarządem, lecz jako miejsce, w którym ścierały się trzy interesy: okupacyjnej administracji, uzdrowiska i miejscowych gospodarzy.
Niemcy chcieli utrzymać uzdrowisko przy życiu, bo przynosiło pieniądze i miało znaczenie propagandowe. Jednocześnie nie mogli pozwolić, aby problemy z wodą doprowadziły do konfliktu z rolnikami albo zagroziły produkcji żywności.
Nie wiadomo, czy wszystkie opisywane zagrożenia rzeczywiście doprowadziły do wielkiej katastrofy. Dokumentacja nie potwierdza, że całe pola zostały zalane ani że źródło solanki ostatecznie zniszczono. Pokazuje jednak coś równie ważnego: okupacyjne władze doskonale zdawały sobie sprawę, że eksploatacja uzdrowiska może mieć cenę płaconą przez zwykłych mieszkańców.
Ciechocinek miał leczyć i przynosić dochody. W czasie wojny nawet solanka stała się jednak częścią bezwzględnej walki o wodę, pieniądze i kontrolę nad miastem.
Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu, zespół Reichsstatthalter – Posen, sygn. 298, rok 1942, „Wiercenia w Ciechocinku w celu uzyskania solanek”.