„Nigdy więcej tego sanatorium” — tak kończy się wpis kuracjusza, który opisał swój lipcowy pobyt w jednym z obiektów w Ciechocinku. Autor nie zostawił suchej nitki na pokojach i wyżywieniu. Pod jego relacją szybko pojawiły się kolejne komentarze.
Anonimowy kuracjusz napisał, że przebywa na turnusie finansowanym przez NFZ. Według jego relacji pokoje miały być trudne do przewietrzenia podczas upałów, na korytarzach znajdowała się stara wykładzina, a wyjścia na balkony były niedostępne. Najwięcej emocji wzbudziło jednak jedzenie. Autor skarżył się na niewielkie porcje, jakość wędlin i bardzo rozwodnione zupy. Jeden z opisanych obiadów miał składać się z jajek sadzonych, ziemniaków i surówki z kiszonej kapusty. Jego zdaniem ziemniaki były niedogotowane. Nie wszystko ocenił źle. Chwalił bazę zabiegową oraz sprawną pracę osób wykonujących zabiegi.
Pod wpisem pojawiły się osoby deklarujące podobne doświadczenia. Jedna z komentujących napisała, że była w tym samym obiekcie rok wcześniej i zgadza się z krytyczną opinią. Inna twierdziła, że problem z niedostępnymi balkonami pamięta jeszcze z 2018 roku. W dyskusji pojawiały się też głosy, żeby nie kończyć na Facebooku, lecz kierować oficjalne skargi do NFZ i innych instytucji.
Trzeba jednak zaznaczyć, że są to opinie użytkowników internetu, a nie wyniki kontroli. Część komentarzy dotyczyła również innych sanatoriów i innych miejscowości. Dlatego nie można na ich podstawie oceniać wszystkich ciechocińskich obiektów. Nazwa sanatorium opisywanego we wpisie jest redakcji znana, ale celowo jej nie publikujemy. Sam internetowy wpis nie wystarcza, by przesądzać, że wszystkie zarzuty odpowiadają aktualnemu stanowi obiektu.
Źródło: publiczny wpis i dyskusja w grupie facebookowej poświęconej pobytom sanatoryjnym.