Bas dudnił w mieszkaniach, mieszkańcy alarmowali w internecie, a przed koncertem wielu przewidywało bałagan, zniszczoną polanę i noc pełną interwencji. Tymczasem koncert TEDE w Ciechocinku zakończył się znacznie spokojniej, niż zapowiadali najwięksi sceptycy. Nad miastem czuwało około 50 policjantów, funkcjonariusze odebrali cztery zgłoszenia dotyczące hałasu, a jedyną większą interwencję przeprowadzili dopiero około godziny 2 w nocy. Już następnego dnia teren imprezy został uporządkowany.
Koncert z okazji 50. urodzin TEDE odbył się na polanie przy ul. Kolejowej. Wydarzenie od początku budziło emocje. Jedni czekali na nie od tygodni, inni pytali, czy to właściwe miejsce na tak głośną imprezę. W sieci pojawiały się obawy, że podmokły teren zostanie zniszczony, ciężki sprzęt uszkodzi nawierzchnię, a mieszkańcy okolicznych bloków i sanatoriów nie zmrużą oka. Po wszystkim można jednak powiedzieć jedno: pod względem bezpieczeństwa miasto zdało egzamin.
Miasto obstawione policją
Do zabezpieczenia koncertu skierowano około 50 funkcjonariuszy. Wśród nich było 16 policjantów z ogniw prewencji oddelegowanych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Działaniami kierował osobiście komendant powiatowy policji w Aleksandrowie Kujawskim nadkomisarz Krzysztof Siwa. Wspierała go zastępca komendanta Komisariatu Policji w Ciechocinku podinspektor Agata Kurczewska. Policjanci patrolowali nie tylko sam teren koncertu. Byli obecni także w centrum miasta, w rejonie lokali gastronomicznych i na trasach, którymi po imprezie przemieszczali się uczestnicy. Tak duża liczba funkcjonariuszy nie była przypadkowa. Organizatorzy i służby wiedzieli, że po zakończeniu koncertu tłum nie zniknie w jednej chwili. Część osób ruszy do centrum, część do lokali, a część jeszcze długo będzie świętować.
Tylko cztery zgłoszenia
Jak przekazała asp. Agnieszka Czerny, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie Kujawskim, tej nocy policja odnotowała cztery zgłoszenia dotyczące zakłócania ciszy nocnej. – Odnotowaliśmy cztery zgłoszenia dotyczące zakłócania ciszy nocnej. Wszystkie dotyczyły trwającego w Ciechocinku koncertu – poinformowała rzeczniczka.
To właśnie hałas był najczęściej podnoszonym problemem. W internecie mieszkańcy pisali o dudniących basach, drżących szybach i łóżkach, które miały wibrować nawet kilka kilometrów od miejsca wydarzenia. Jedna z mieszkanek zwracała uwagę, że problemem nie była sama muzyka, lecz najniższe częstotliwości, które przenosiły się po zabudowie i były odczuwalne w domach. Inni odpowiadali, że była to tylko jedna wakacyjna noc i że Ciechocinek nie może żyć wyłącznie operetką, dancingiem i muzyką dla starszej publiczności.
Największa akcja dopiero o drugiej w nocy
Najpoważniejsza interwencja nie miała miejsca na polanie koncertowej. Około godziny 2 w nocy grupa kilkudziesięciu osób zebrała się w rejonie Restauracji Teatralnej i zakłócała ciszę nocną.
– Jedyną większą interwencją tej nocy było zakłócanie ciszy nocnej przez grupę kilkudziesięciu osób pod Restauracją Teatralną około godziny drugiej. Z uwagi na dużą liczbę funkcjonariuszy patrolujących miasto sytuacja została błyskawicznie opanowana – przekazała asp. Agnieszka Czerny.
To ważna informacja, bo pokazuje, że największy problem pojawił się już po zakończeniu koncertu i poza jego bezpośrednim terenem. Nie odnotowano natomiast informacji o poważnych bójkach, masowych zatrzymaniach ani niebezpiecznych zdarzeniach na samej imprezie.
„Było bosko” kontra „hańba dla Ciechocinka”
Koncert podzielił internet niemal dokładnie na pół. Jedni byli zachwyceni.
„Super było!”, „Piękna impreza, oby częściej”, „Ciechocinek jest też dla młodych ludzi” – pisali uczestnicy i sympatycy wydarzenia.
Jeden z komentujących przyznał, że dzięki koncertowi odwiedził Ciechocinek po raz pierwszy i zamierza wrócić. Inni podkreślali, że uzdrowisko powinno mieć ofertę także dla młodszych mieszkańców i turystów. Nie brakowało jednak komentarzy bardzo ostrych. Krytycy pisali o zbyt silnym nagłośnieniu, złej lokalizacji i braku szacunku dla mieszkańców oraz kuracjuszy.
„Ciechocinek to nie Jarocin” – grzmiał jeden z internautów.
Inna osoba pisała, że bas był słyszalny nawet dziewięć kilometrów dalej. Ktoś inny twierdził, że w domu drżało łóżko. Pojawiły się też zarzuty, że tego typu wydarzenie nie pasuje do uzdrowiskowego charakteru miasta. Zwolennicy koncertu odpowiadali jednak krótko: jedna noc głośniejszej muzyki nie zniszczy marki Ciechocinka.
Polana miała być zniszczona. Następnego dnia była sprzątana
Przed koncertem bardzo często powtarzano, że polana przy ul. Kolejowej nie wytrzyma ciężkiego sprzętu i tłumu uczestników. Po imprezie rzeczywiście pozostały śmieci i ślady typowe dla dużego wydarzenia plenerowego. Nie doszło jednak do wielodniowego chaosu. Pracownicy miejskiej spółki Ekociech przystąpili do porządkowania terenu. W ciągu doby od zakończenia koncertu miejsce zostało oczyszczone i doprowadzone do stanu umożliwiającego dalsze użytkowanie. To ważne, bo właśnie stan terenu po imprezie był jednym z głównych argumentów przeciwników tej lokalizacji.
Kim jest TEDE?
TEDE, czyli Jacek Graniecki, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego hip-hopu. Karierę zaczynał w latach 90., współtworząc Warszafski Deszcz. Później rozpoczął karierę solową i wydał wiele albumów, które na stałe weszły do historii polskiego rapu. Jest artystą, który od lat budzi skrajne emocje. Ma wiernych fanów, ale też wielu przeciwników. Jedni cenią go za styl, bezkompromisowość i wkład w rozwój polskiej sceny hip-hopowej. Inni krytykują za język, wizerunek i prowokacyjny sposób bycia. Ciechociński koncert był częścią obchodów jego 50. urodzin.
Miało być gorąco. Było głośno, ale bezpiecznie
Dyskusja o tym, czy koncert powinien odbyć się właśnie w tej lokalizacji, z pewnością jeszcze długo nie ucichnie. Podobnie jak pytania o poziom nagłośnienia, charakter wydarzenia czy jego dopasowanie do uzdrowiska. Jednego jednak nie można organizatorom i służbom odmówić. Wydarzenie zostało zabezpieczone przez dużą liczbę policjantów. Interwencje ograniczyły się głównie do hałasu. Największe nocne zgromadzenie szybko opanowano, a teren po imprezie został sprawnie uporządkowany.
Koncert TEDE był głośny, kontrowersyjny i mocno podzielił mieszkańców. Nie zamienił jednak Ciechocinka w pole bitwy, czego obawiali się niektórzy przed wydarzeniem. Pod względem bezpieczeństwa służby miejskie i policja stanęły na wysokości zadania.
Najnowsze artykuły
Jutro nie wszędzie załatwisz sprawę. Ciechocinek zamyka urząd, Aleksandrów pracuje. Sprawdziliśmy, gdzie nie warto jechać.
Ciechocinek nie dofinansowuje płatnych imprez. A koncert Tede? Ratusz wyjaśnia zasady.
Średnia pensja prawie 10 tys. zł. GUS pokazał najnowsze dane. Sprawdzamy Ciechocinek i okolice


Czarowny urok tekstów lecących że sceny- to ma być dla Młodych? Nieporozumienie, Młodzi w Ciechocinku mają znacznie wyższe ambicje i bogatszy słownik.Kop wizerunkowy zaszkodzi Uzdrowisku fatalnie, konkurencja zaciera ręce i się cieszy.Dlugo,długo będzie się ciągnęła opowieść o takiej możliwej niespodziance wśród osób rozważających inwestycje uzdrowiskowe w różnych punktach kraju Z
filmikiem z tekstami ze sceny,oczywiście.
Przykro,po co komu było to ryzyko i 50 policjantów ściągniętych ze swoich zadań w sąsiednich miastach?