sobota, 3 października Pogoda Ciechocinek Życie Ciechocinka — informacje z miasta i okolic

Są w Ciechocinku instytucje, bez których trudno dziś wyobrazić sobie miasto. Ale tylko nieliczne mogą powiedzieć, że były tutaj jeszcze zanim Ciechocinek otrzymał prawa miejskie. Ochotnicza Straż Pożarna należy właśnie do tego grona. W 2026 roku ciechocińscy druhowie obchodzą 140-lecie jednostki. Za tą liczbą nie kryje się jednak wyłącznie jubileuszowa data. To historia kilku pokoleń mieszkańców, którzy w różnych epokach, pod różnymi władzami i przy zupełnie innym wyposażeniu robili właściwie to samo: ruszali tam, gdzie komuś groziło niebezpieczeństwo.

Kiedy zaczynała się ta historia, po ulicach Ciechocinka nie jeździły wozy gaśnicze z sygnałami świetlnymi, nie było radiostacji, aparatów ochrony dróg oddechowych ani hydraulicznych narzędzi ratowniczych. Nie było nawet miasta Ciechocinek w dzisiejszym znaczeniu administracyjnym. Było rozwijające się uzdrowisko pod zaborem rosyjskim, do którego przyjeżdżali kuracjusze, powstawały kolejne obiekty i rosła zabudowa. Im większa stawała się miejscowość, tym bardziej oczywiste było, że pożaru nie da się już zwalczać wyłącznie wiadrami z wodą i spontaniczną pomocą sąsiadów. I właśnie z tej potrzeby narodziła się miejscowa straż….

Wszystko zaczęło się wcześniej niż w 1886 roku

Choć tegoroczny jubileusz liczony jest od 1886 roku, początki zorganizowanego pożarnictwa w Ciechocinku są jeszcze starsze. W historii jednostki jako pierwszą ważną datę wskazuje się rok 1878. To wtedy można mówić o początkach systemu ochrony przeciwpożarowej w rozwijającym się uzdrowisku. System ten był jednak daleki od tego, co można byłoby nazwać sprawnie działającą strażą. Brakowało organizacji, pieniędzy, wyposażenia i stałej struktury. Problem musiał być wystarczająco poważny, skoro już dwa lata później, w 1880 roku, podczas jednego z posiedzeń pojawił się formalny wniosek o konieczności utworzenia stałej Straży Pożarnej w Ciechocinku.

Na jej organizację zamierzano uzyskać kredyt w wysokości około 450 rubli. Z dzisiejszej perspektywy może to brzmieć jak administracyjny szczegół, ale w realiach końca XIX wieku chodziło o stworzenie od podstaw służby, która wymagała sprzętu, miejsca, przeszkolonych ludzi i określonych zasad działania. Komitet główny w Warszawie zaakceptował ustalenia i 15 lipca 1880 roku polecił przygotowanie projektu statutu ciechocińskiej Straży Pożarnej. Sam dokument nie powstał jednak od razu. Na jego opracowanie trzeba było czekać jeszcze sześć lat.

Rok 1886. Od tej daty Ciechocinek liczy 140 lat swojej OSP

W 1886 roku opracowano statut straży, korzystając ze wzoru funkcjonującego wcześniej w Nieszawie. To właśnie ten moment uznawany jest za początek Ochotniczej Straży Pożarnej w Ciechocinku i od niego liczony jest obecny, 140-letni jubileusz. Nie oznaczało to jednak, że od następnego dnia wszystko zaczęło funkcjonować bez przeszkód. Ciechocinek znajdował się pod zaborem rosyjskim, a tworzenie polskich organizacji społecznych podlegało kontroli administracji zaborczej. Pierwsza wersja statutu została odrzucona przez gubernatora. Dokument trzeba było poprawiać i dostosowywać do wymogów władz.

Ostateczna akceptacja przyszła dopiero kilka lat później. 19 listopada 1891 roku statut został zatwierdzony przez wiceministra spraw wewnętrznych. W historii ciechocińskiej straży warto więc rozróżniać kilka dat. Rok 1878 oznacza początki miejscowego pożarnictwa. Rok 1880 – rozpoczęcie formalnych starań o stałą organizację. Rok 1886 – opracowanie statutu i datę, od której liczony jest jubileusz OSP. Rok 1891 – ostateczne administracyjne zatwierdzenie dokumentu.

To nie jest sprzeczność. To po prostu pokazuje, jak długo w warunkach zaboru mogło trwać stworzenie organizacji, która dzisiaj wydaje się czymś zupełnie naturalnym.

Straż rosła razem z uzdrowiskiem

Końcówka XIX wieku była dla Ciechocinka czasem intensywnych przemian. Powstawały obiekty, które dziś traktujemy jak naturalny element krajobrazu miasta, a uzdrowisko zdobywało coraz większą renomę. W 1884 roku ukończono budowę dzisiejszego Kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła, a w kolejnych latach Ciechocinek coraz wyraźniej nabierał charakteru dużego kurortu. Straż również rozwijała się szybko. Z zachowanych informacji wynika, że już w 1897 roku liczyła 97 członków czynnych oraz 23 członków honorowych. To liczby robiące wrażenie nawet dziś. Tym bardziej że mówimy o organizacji działającej w miejscowości znacznie mniejszej niż współczesny Ciechocinek.

Straż pożarna nie była wówczas wyłącznie grupą ludzi gaszących pożary. Ochotnicze straże w całej Polsce stawały się ważnymi organizacjami społecznymi. Skupiały mieszkańców, organizowały życie lokalne, tworzyły orkiestry, uczestniczyły w uroczystościach patriotycznych i religijnych. W czasach zaborów samo istnienie trwałej, dobrze zorganizowanej lokalnej wspólnoty miało znaczenie znacznie szersze niż tylko ochrona budynków przed ogniem. Historia ciechocińskiej OSP jest także historią budowania lokalnego społeczeństwa obywatelskiego, zanim jeszcze ktokolwiek używał w Polsce takiego określenia.

Przetrwali zabory. Potem nadeszła wojna

Przez kolejne dziesięciolecia zmieniał się Ciechocinek i zmieniała się straż. Uzdrowisko przetrwało koniec zaborów, I wojnę światową, odzyskanie przez Polskę niepodległości, a w 1916 roku otrzymało prawa miejskie. OSP istniała już wtedy od trzech dekad. Najtragiczniejszy rozdział przyszedł wraz z II wojną światową. W 1940 roku niemieckie władze okupacyjne rozwiązały dotychczasową ciechocińską straż i utworzyły nową organizację opartą początkowo na Niemcach.

W 1943 roku sytuacja się zmieniła. Wobec rosnących potrzeb okupanta zorganizowano straż składającą się z Polaków. Nie była to jednak dobrowolna działalność społeczna w takim znaczeniu, jakie miała przed wojną. Służba odbywała się pod przymusem okupacyjnych władz. Zamarło również tradycyjne życie organizacyjne. Niemcy nie dopuszczali uroczystości i publicznych wydarzeń, w których przed wojną uczestnictwo strażaków było czymś naturalnym. Można było rozwiązać organizację. Trudniej było jednak wykreślić z miasta ludzi i tradycję, która istniała od kilkudziesięciu lat. Dlatego po zakończeniu okupacji odbudowa straży rozpoczęła się niemal natychmiast.

18 lutego 1945 roku. Straż wraca do życia

Pierwsze powojenne zebranie organizacyjne ciechocińskiej straży odbyło się 18 lutego 1945 roku. Ciechocinek dopiero podnosił się po wojnie, brakowało praktycznie wszystkiego, a mimo to znaleźli się ludzie gotowi odtworzyć organizację. Skład liczył wówczas 24 strażaków. Obok nich działała również dziesięcioosobowa orkiestra. Ten szczegół mówi o tamtej straży więcej, niż mogłoby się wydawać. OSP od początku nie była przecież jedynie formacją ratowniczą. Stanowiła część życia miasta. Strażacy pojawiali się podczas uroczystości, świąt i wydarzeń społecznych. Mundur strażacki był nie tylko ubiorem człowieka jadącego do pożaru, ale również symbolem lokalnej służby. Po wojnie trzeba było jednak przede wszystkim odbudować możliwości działania. Przełom nastąpił w latach 1954–1957. Stan wyposażenia jednostki zaczął się wyraźnie poprawiać.

Ciechocińscy ochotnicy otrzymali pierwszy samochód pożarniczy z prawdziwego zdarzenia – Stara 20. Dla straży, która swoje początki pamiętała jeszcze z epoki konnych zaprzęgów, był to technologiczny skok. Rozpoczęto również rozbudowę zaplecza. Powstawały garaże i pomieszczenia socjalne. Finansowo przedsięwzięcia wspierały ówczesne władze miasta, ale ogromną część prac wykonywali sami mieszkańcy i strażacy w ramach czynów społecznych. Dzisiejszą strażnicę buduje firma, instalacje wykonują specjalistyczne przedsiębiorstwa, a samochód ratowniczo-gaśniczy jest konstrukcją wartą setki tysięcy albo miliony złotych. Wtedy wiele rzeczy powstawało dosłownie własnymi rękami.

Stary, Żuki i epoka, którą pamięta jeszcze wielu mieszkańców

W kolejnych dekadach ciechocińska OSP modernizowała się razem z całym polskim pożarnictwem. Zmieniały się wozy, umundurowanie, łączność i sposób prowadzenia działań. W 1986 roku jednostka dysponowała już dwoma samochodami gaśniczymi GBA 2,5/16 na podwoziach Star oraz lekkim samochodem GLBA 0,4/8 na Żuku.

Dla młodszych czytelników są to dziś głównie pojazdy oglądane na zlotach zabytkowych samochodów pożarniczych. Dla starszych mieszkańców Ciechocinka były jednak przez lata codziennym obrazem miejscowej straży. Ten sam 1986 rok zapisał się również jednym z największych pożarów w powojennej historii Ciechocinka.

Ogień pojawił się w budynku mieszkalnym z lokalem gastronomicznym przy skrzyżowaniu ul. Zdrojowej i ówczesnej ul. Żelaznej. Akcja była wyjątkowo trudna. Panowały ciężkie warunki zimowe, a dostęp do wody komplikowały zamarzające hydranty. Do walki z pożarem skierowano kilkanaście zastępów. Dziś, gdy hydrant, radiostacja czy sprzęt ochrony dróg oddechowych wydają się oczywistym elementem działań ratowniczych, takie historie przypominają, w jakich warunkach jeszcze kilkadziesiąt lat temu prowadzono akcje.

Rok 1987 zmienił ciechocińskie pożarnictwo

6 kwietnia 1987 roku nastąpiła jedna z największych zmian organizacyjnych w historii miejscowego ratownictwa. Zarządzeniem wojewody włocławskiego powołano Zawodową Straż Pożarną w Ciechocinku. Nowa jednostka otrzymała 18 etatów. Jej pierwszym komendantem został st. chor. poż. Adam Szczęsny. Zawodowa straż nie powstała jednak obok OSP w oderwaniu od dotychczasowej historii. Przejęła część samochodów i sprzętu używanego wcześniej przez ochotników. Korzystała także ze strażnicy OSP. Właśnie dlatego dziejów zawodowego pożarnictwa w Ciechocinku nie da się opowiedzieć bez historii miejscowych ochotników.

W 1987 roku na wyposażeniu zawodowej jednostki znalazły się między innymi Star 244 GBA, ciężki Jelcz 315 GCBA, podnośnik hydrauliczny SH18, Star 29 oraz Żuk GLBA. Z czasem dochodziły kolejne pojazdy. Była to już zupełnie inna straż niż ta, którą próbowano organizować za 450 rubli ponad sto lat wcześniej. A jednak pomiędzy tymi światami istniała ciągłość — ludzie, doświadczenie i lokalna tradycja.

Ratowali nie tylko z pożarów

Historia straży to również przypomnienie, że jej zadania od dawna wykraczały poza samo gaszenie ognia. Jedna z najbardziej nietypowych akcji miała miejsce w 1989 roku na Wyspie Dzikowskiej na Wiśle, w rejonie Ciechocinka. Na wyspie wypasano ponad sto owiec. Gwałtownie podnoszący się poziom rzeki zaczął zagrażać zwierzętom. Do ewakuacji wykorzystano pływający transporter gąsienicowy PTG oraz łodzie wiosłowe. Owce udało się bezpiecznie przewieźć na brzeg.

Brzmi jak historia z kroniki sprzed wielu dekad, ale doskonale pokazuje sens strażackiej służby. Strażak jednego dnia może walczyć z pożarem budynku, kolejnego usuwać skutki wichury, pomagać podczas wypadku, zabezpieczać wydarzenie, a jeszcze innego ratować zwierzęta odcięte przez wodę. Sprzęt i przepisy zmieniają się. Nie zmienia się podstawowa zasada: trzeba pojechać tam, gdzie ktoś potrzebuje pomocy.

Zawodowa straż stała się PSP. OSP pozostała

Kolejna wielka reorganizacja nastąpiła na początku lat 90. Wraz z reformą ochrony przeciwpożarowej dotychczasowy system zawodowych straży pożarnych został zastąpiony Państwową Strażą Pożarną. 1 lipca 1992 roku ciechocińska jednostka zaczęła działać w nowych strukturach PSP, podlegając Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Aleksandrowie Kujawskim. OSP nie zniknęła. To jeden z najważniejszych elementów całej historii. W Ciechocinku zawodowe i ochotnicze pożarnictwo nie są dwiema całkowicie odrębnymi opowieściami. Ich dzieje przez lata przeplatały się personalnie, sprzętowo i lokalowo.

Przez długi czas zawodowi strażacy korzystali ze starej strażnicy OSP — jednokondygnacyjnego budynku pochodzącego jeszcze z okresu międzywojennego. Do obiektu dobudowano cztery boksy garażowe, a zaplecze socjalne i magazynowe uzupełniały ustawione na działce kontenery. Z czasem stare zabudowania przestały odpowiadać wymaganiom nowoczesnego ratownictwa. Zostały rozebrane, a na ich miejscu powstała nowa strażnica.

Od remizy budowanej społecznie do nowoczesnej jednostki

Nowa strażnica została oddana do użytku na przełomie XX i XXI wieku. W symbolicznym wymiarze zamknęło to pewną epokę. Historia zatoczyła koło. Pierwsi ciechocińscy strażacy przez lata zmagali się z brakiem pieniędzy na własną siedzibę, podstawowe wyposażenie i wyszkolenie. Ponad sto lat później ratownicy otrzymali obiekt odpowiadający współczesnym standardom. Dzisiaj przy ul. Strażackiej spotykają się dwie tradycje ciechocińskiego ratownictwa – zawodowa i ochotnicza.

OSP pozostaje organizacją społeczną. Jej druhowie nie wykonują tej działalności jako zwykłej pracy zawodowej. Alarm może przyjść podczas rodzinnego obiadu, pracy, odpoczynku czy nocnego snu. Trzeba zostawić to, co w danej chwili się robi, i stawić się do wyjazdu. Tego nie da się sprowadzić wyłącznie do liczby samochodów, mundurów czy odbytych szkoleń.

140 lat później syrena nadal oznacza to samo

Ciechocinek wygląda dziś zupełnie inaczej niż w 1886 roku. Zmieniły się ulice, zabudowa, liczba mieszkańców i kuracjuszy. Dawne drewniane konstrukcje zastąpiły hotele, sanatoria, bloki i duże obiekty użyteczności publicznej. Sam charakter zagrożeń jest inny. Strażacy nie jeżdżą już wyłącznie do pożarów.

Współczesne wezwania dotyczą wypadków drogowych, zdarzeń medycznych, zagrożeń związanych z pogodą, połamanych drzew, substancji niebezpiecznych, zwierząt, zalanych budynków czy zabezpieczania imprez masowych. W lipcu 2026 roku ciechocińska OSP uczestniczyła między innymi w akcji pożaru w sanatorium Łazienki II, a jej druhowie regularnie pojawiają się także podczas miejskich wydarzeń.

Technologia jest nieporównywalna z tą sprzed wieku. Są nowoczesne samochody, aparaty powietrzne, radiowa łączność, specjalistyczna odzież i sprzęt ratowniczy. Ale moment wyjazdu wygląda w swojej istocie dokładnie tak samo jak kiedyś. Ktoś zgłasza zagrożenie. Rozlega się alarm. Strażacy jadą.

W sobotę Ciechocinek będzie świętował razem ze strażakami

Kulminacją obchodów 140-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Ciechocinku będzie sobota, 12 września 2026 roku.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 10:15 zbiórką pododdziałów przed jednostką OSP przy ul. Strażackiej 1. O godz. 10:30 strażacy przemaszerują ulicami miasta do Kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła, gdzie o godz. 11:00 odprawiona zostanie uroczysta msza.

O godz. 12:00 pododdziały wyruszą w kierunku Teatru Letniego. Główna część jubileuszu rozpocznie się tam pół godziny później. W programie zapowiedziano przedstawienie historii jednostki, filmową wizytówkę OSP, wręczenie odznaczeń i podziękowań oraz wystąpienia zaproszonych gości.

Teatr znajduje się przy ul. Kopernika 3. To będzie oficjalna uroczystość. Mundury, sztandar, odznaczenia, przemówienia i historyczne wspomnienia są przy takim jubileuszu czymś naturalnym. Ale 140 lat ciechocińskiej OSP ma znaczenie również poza oficjalnym ceremoniałem.

Za każdą datą stoją ludzie

W historii straży łatwo skupić się na datach: 1878, 1880, 1886, 1891, 1945, 1987, 1992. Można wymieniać kolejne samochody, strażnice i reorganizacje. Najważniejszego nie da się jednak zamknąć w tabeli. Przez 140 lat przez ciechocińską OSP przewinęły się kolejne pokolenia mieszkańców. Nie wszyscy trafili do kronik.

Nazwisk większości ludzi, którzy sto czy osiemdziesiąt lat temu biegli do pożaru, dzisiejsi mieszkańcy prawdopodobnie już nie znają. Wielu po prostu wykonywało swoją społeczną służbę, nie myśląc o tym, że kiedyś stanie się ona częścią historii miasta. Tymczasem właśnie z takich ludzi powstała organizacja, która przeżyła czasy carskie, dwie wojny światowe, odzyskanie niepodległości, okupację, PRL, transformację ustrojową i wejście w XXI wiek.

Zmieniały się granice państwa, przepisy, władze, samochody i mundury. Straż została. Dlatego sobotni jubileusz nie będzie wyłącznie świętem jednej organizacji. To rocznica kawałka historii całego Ciechocinka. Bo przez 140 lat w tym mieście wiele razy zmieniało się niemal wszystko. Ale gdy pojawiał się ogień, woda, wypadek albo inne zagrożenie, zawsze potrzebni byli ludzie gotowi pobiec w przeciwnym kierunku niż pozostali. I właśnie na tym od 1886 roku opiera się historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Ciechocinku.

Najnowsze artykuły

Tężnie pożerają miliony. Bilety pokrywają tylko niewielką część kosztów. Autobus linii nr 1 może zmienić trasę. Mieszkańcy Lipnowskiej są krok bliżej kursu o 16:45. To już naprawdę koniec kiosku Ruchu pod Grzybkiem? Miasto zapowiada rozbiórkę.

Igor Trzaska

Miłośnik nowych technologii i specjalista zajmujący się analizą danych oraz wykorzystywaniem informacji do opisywania współczesnych zjawisk. W swojej pracy szczególnie interesuje się cyfryzacją, internetem, sztuczną inteligencją, mediami oraz zmianami, jakie nowe technologie wprowadzają w codziennym życiu. Łączy dziennikarską ciekawość z analitycznym podejściem do danych, statystyk i źródeł. W Życiu Ciechocinka zajmuje się tematami lokalnymi, społecznymi i technologicznymi, szukając w nich konkretów, liczb oraz informacji istotnych dla mieszkańców Ciechocinka i regionu.

https://zycieciechocinka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *