„Pleśń, grzyby?” — takie pytanie znalazło się w protokole kontroli ciechocińskich tężni. Chodziło o ciemne naloty na drewnianych deskach. Sprawę zbadali specjaliści z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W analizowanych próbkach nie odnotowali grzybów strzępkowych. Znaleźli za to glony i sinice, a w zaleceniach wskazali problem z wilgocią i zalegającą deszczówką.
Redakcja ŻycieCiechocinka.pl otrzymała dokumenty od Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w odpowiedzi na wniosek dotyczący nadzoru nad lecznictwem uzdrowiskowym. Pismo przewodnie pochodzi z 15 września 2026 roku. Sama kontrola, badania i opisana poniżej odpowiedź spółki dotyczą 2025 roku — nie przedstawiamy ich jako wyników tegorocznych oględzin.
Ciemne deski wzbudziły podejrzenia
W protokole z 20 maja 2025 roku opisano zielone naloty na belkach ciechocińskich tężni. Uwagę zwróciły również deski pod sufitem pomieszczenia tężni nr 1, wymienione podczas wcześniejszego remontu. Były pokryte ciemnym nalotem. Właśnie przy tym opisie pojawiło się pytanie: „pleśń, grzyby?”. Było to podejrzenie zapisane po oględzinach, nie wynik badania laboratoryjnego.
Uzdrowisko Ciechocinek S.A. zleciło ekspertyzę specjalistom z UMK. 30 maja 2025 roku pobrano 19 próbek z wybranych powierzchni konstrukcji oraz z koryta na tarasie tężni nr 1. Sprawdzano między innymi zielone, czarne i pomarańczowe naloty. Raport ukończono 30 czerwca.
Pod mikroskopem obraz okazał się inny, niż mogło sugerować samo spojrzenie na deski. W próbkach rozpoznano różne glony i sinice. Część ciemnych nalotów tworzyła Chlorella vulgaris, czyli chlorella zwyczajna. Autorzy opisali, że jej komórki w określonych warunkach mogą zmieniać zabarwienie i tworzyć na drewnie szare lub czarne naloty.
We wnioskach zapisano jednoznacznie: „W żadnej z analizowanych próbek nie odnotowano obecności grzybów strzępkowych”.
Co z bezpieczeństwem kuracjuszy?
W raporcie znalazło się również zdanie odnoszące się bezpośrednio do zdrowia: „Żaden z wykrytych glonów nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi”. Autorzy zaznaczyli, że obfite naloty mogą wyglądać nieestetycznie i wywoływać nieuzasadnione obawy. Wskazali też, że wpływ opisanych mikroorganizmów na drewno jest niewielki i dotyczy jego powierzchniowych warstw. To wnioski dotyczące rozpoznanych organizmów i przebadanych próbek. Nie należy ich rozciągać na całościową ocenę powietrza wdychanego przy tężniach ani na obecny stan obiektów. Opracowanie obejmowało badania drewna i solanki oraz analizę nalotów. Nie było kompleksowym badaniem aerozolu otaczającego tężnie.
Samo szorowanie desek nie wystarczy
Naukowcy nie poprzestali na nazwaniu tego, co rosło na drewnie. Podczas oględzin padał deszcz, a pod koniec wizyty widać było kałuże. Pozwoliło to wskazać miejsca, z których woda nie odpływała prawidłowo. W raporcie opisano silne zawilgocenie, zwłaszcza w tunelu tężni nr 1. Zalegająca deszczówka parowała, a wilgoć utrzymywała się przy drewnianej obudowie. Takie warunki sprzyjały rozwojowi nalotów. Doraźne czyszczenie miało więc usuwać skutek. Żeby ograniczyć powrót problemu, trzeba było zająć się także wodą i przewietrzaniem tuneli.
Autorzy zalecili poprawę odprowadzania wody opadowej. Wskazali również na potrzebę lepszej cyrkulacji powietrza, między innymi przez uporządkowanie roślinności w bezpośrednim sąsiedztwie konstrukcji. Odradzili stosowanie chemicznych środków biobójczych, powołując się na konieczność zachowania walorów zdrowotnych solanki.
Spółka poinformowała o rozpoczęciu prac
W piśmie z 11 lipca 2025 roku Uzdrowisko Ciechocinek S.A. przekazało nadzorowi raport i poinformowało, że pracownicy podjęli działania mające usunąć glony z drewnianych konstrukcji. Spółka podała też, że rozpoczęto wdrażanie rozwiązań poprawiających wentylację w obrębie tuneli. Miały one ograniczyć zawilgocenie i ryzyko ponownego pojawiania się nalotów. To informacja o podjętych działaniach, a nie protokół potwierdzający zakończenie wszystkich prac. Nie przesądza, jak wyglądają te miejsca obecnie.
Czarne naloty zwróciły uwagę kontrolującej. Badania nie potwierdziły jednak obecności grzybów strzępkowych w pobranych próbkach. Wskazały za to konkretne zadanie dla zarządcy: nie tylko oczyścić drewno, ale ograniczyć wilgoć, dzięki której naloty mogły wracać.