Miały być trzy doby wędkarskiej walki, łodzie na Wiśle, zawodnicy polujący na największe sumy i finał z cennymi nagrodami. Zamiast sportowego widowiska jest decyzja, której organizatorzy chcieli uniknąć do ostatniej chwili. Pierwsza edycja Siluro Masters Europe w Ciechocinku została odwołana. Powodem jest krytycznie niski poziom wody w Wiśle.
Zawody miały rozpocząć się w czwartek, 30 lipca, o godzinie 10.00 i potrwać do niedzielnego przedpołudnia. Organizatorzy zapowiadali 72-godzinny maraton sumowy na dzikim odcinku Wisły w rejonie Ciechocinka. Zawodnicy mieli rywalizować między innymi metodą spinningową, trollingiem, verticalem i z wykorzystaniem stacjonarnych zestawów. Dzień wcześniej planowano integrację uczestników oraz spotkania środowiska wędkarskiego.
Organizatorzy czekali na poprawę sytuacji
Decyzja o odwołaniu imprezy zapadła po obserwacji warunków na rzece. W oficjalnym komunikacie organizatorzy podkreślili, że nie podjęli jej pochopnie i „do samego końca wierzyli, że sytuacja na rzece ulegnie poprawie”. Tak się jednak nie stało.
– Niestety, z powodu krytycznie niskiego poziomu wody byliśmy zmuszeni podjąć trudną decyzję o odwołaniu zawodów – przekazano na profilu Siluro Masters Europe. Organizatorzy poinformowali również, że uczestnicy otrzymają zwrot 100 procent wpłaconego wpisowego.
Odwołanie imprezy jest tym bardziej dotkliwe, że przygotowania trwały od miesięcy. Zawody miały być nie tylko sportową rywalizacją, ale również dużym spotkaniem miłośników łowienia sumów. Zwycięska drużyna miała otrzymać aluminiową łódź wyposażoną w elektronikę firmy Garmin. Wśród zapowiadanych nagród znajdował się również wyjazd nad hiszpańską rzekę Ebro oraz sprzęt wędkarski.
Dane IMGW potwierdzają, że Wisła jest w strefie wody niskiej
Komunikat organizatorów nie jest przesadzony. Najnowsze dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pokazują trudną sytuację hydrologiczną na odcinku Wisły poniżej Włocławka.
W środę, 29 lipca, o godzinie 8.00 wodowskaz w Toruniu wskazywał 94 centymetry. W ciągu jednej doby poziom wody obniżył się aż o 11 centymetrów. IMGW zakwalifikował stan rzeki jako dolną strefę stanów niskich. Przepływ wynosił 275 metrów sześciennych na sekundę. W przypadku stacji Włocławek w codziennym komunikacie nie podano aktualnego odczytu, dlatego dane z Torunia są najbliższym dostępnym oficjalnym punktem odniesienia dla odcinka poniżej zapory i w rejonie Ciechocinka.
Dla porównania, w lipcu 2025 roku wodowskaz w Toruniu pokazał 88 centymetrów, ustanawiając ówczesne absolutne minimum pomiarowe. Obecny wynik znajduje się więc zaledwie kilka centymetrów powyżej tamtego rekordowo niskiego wskazania.
Trzeba przy tym pamiętać, że wskazanie wodowskazu nie oznacza jednakowej głębokości całej rzeki. Poziom podawany w centymetrach odnosi się do umownego zera pomiarowego na konkretnej stacji. Wisła ma nierówne dno, głębokie rynny, płycizny, łachy piasku i miejsca, w których głębokość może zmienić się gwałtownie na niewielkiej odległości. Niski odczyt świadczy jednak o ogólnej sytuacji na rzece i rosnących trudnościach dla żeglugi.
Przy takiej wodzie rywalizacja staje się niebezpieczna
Siluro Masters Europe nie miało być zwykłym konkursem rozgrywanym z jednego, łatwo dostępnego brzegu. Sektor zawodów został podzielony na trzy części, a uczestnicy mieli przez 72 godziny poruszać się po Wiśle i szukać sumów przy wykorzystaniu łodzi oraz różnych technik połowu.
Przy bardzo niskiej wodzie odsłaniają się piaszczyste łachy, a dostępne szlaki pomiędzy mieliznami stają się węższe. W innych miejscach tuż pod powierzchnią mogą znajdować się kamienie, zatopione konary lub elementy dawnych budowli regulacyjnych. Odcinek bezpieczny przy normalnym stanie rzeki w takich warunkach może stać się trudny nawet dla doświadczonego sternika.
Problemem byłoby nie tylko bezpieczeństwo. Przy gwałtownie zmieniających się warunkach trudno również zapewnić wszystkim drużynom porównywalne możliwości rywalizacji. Część stanowisk mogłaby być niedostępna, a dotarcie do wybranych miejsc wymagałoby podejmowania ryzyka, którego organizator dużego wydarzenia sportowego nie może akceptować.
Ciechocinek traci jedną z najciekawszych imprez tego lata
Dla miasta miało to być wydarzenie wykraczające poza samo wędkarstwo. Do Ciechocinka mieli przyjechać zawodnicy, ich ekipy, partnerzy zawodów i obserwatorzy. Kilkudniowa impreza oznaczałaby dodatkowych gości w hotelach, restauracjach i nadwiślańskiej przystani.
Siluro Masters Europe miało również zwrócić uwagę na mniej znaną twarz Ciechocinka. Uzdrowisko kojarzy się przede wszystkim z tężniami, sanatoriami i dancingami, choć zaledwie kilka kilometrów od centrum płynie jedna z największych europejskich rzek. Zawody miały pokazać Ciechocinek jako miejsce dla wędkarzy, motorowodniaków i osób poszukujących kontaktu z dziką przyrodą.
Tym razem Wisła postawiła własne warunki. Na stronie wydarzenia organizatorzy sami przedstawiali ją jako rzekę kapryśną i bezkompromisową, na której sytuacja potrafi zmieniać się z godziny na godzinę. Te słowa okazały się prorocze.
Sportowa rywalizacja może poczekać. Bezpieczeństwo zawodników nie. Przy stanie Wisły zbliżonym do historycznych minimów odwołanie imprezy było bolesną, ale odpowiedzialną decyzją.