środa, 16 września Pogoda Ciechocinek Życie Ciechocinka — informacje z miasta i okolic

Wolniej, bez klimatyzacji, za to z otwieranymi oknami, przedziałami pamiętającymi zupełnie inną kolej i tradycyjnym jedzeniem w wagonie gastronomicznym. Do Ciechocinka przyjechał „Nieśpieszny”. Historyczny skład przyciągnął miłośników kolei i zwykłych pasażerów, dla których przejazd stał się podróżą nie tylko między miastami, ale również między pokoleniami.

Dla jednych była to sentymentalna wyprawa do młodości. Dla innych okazja, żeby po raz pierwszy pokazać dzieciom, jak kiedyś wyglądała kolej. Najmłodsi oglądali stare wagony jak żywe muzeum, podczas gdy część starszych pasażerów doskonale pamięta czasy, kiedy podobne składy nie były żadną atrakcją. Były po prostu codziennością.

Nawet konduktor obsługujący „Nieśpiesznego” jest młodszy od czasów, do których nawiązuje pociąg. Urodził się w latach 90. i oliwkowych wagonów z regularnych podróży właściwie nie pamięta.

– Dla podróżnych jest to trochę przeniesienie do dzieciństwa, a przede wszystkim możliwość pokazania młodym, jak kiedyś wyglądała podróż pociągiem. Nie zawsze jeździło się 160 czy 200 kilometrów na godzinę. Było 80, 90, maksymalnie 120. Ja sam urodziłem się w latach 90., więc takimi oliwkowymi wagonami już nie podróżowałem – opowiada konduktor „Nieśpiesznego”.

fot. Radosław Sałaciński / Życie Ciechocinka

Tego dnia nazwa składu nabrała zresztą dodatkowego znaczenia. Pociąg przyjechał z opóźnieniem. Jak wyjaśniła obsługa, nie była to jednak próba odtworzenia kolejowych realiów sprzed kilkudziesięciu lat. Było to pierwsze takie opóźnienie podczas dotychczasowych przejazdów konduktora „Nieśpiesznym”. Powodem była jazda po linii jednotorowej i konieczność przepuszczenia innych pociągów.

Podróż do przeszłości nie kończyła się na wyglądzie wagonów. Klimat dawnych lat można było poczuć także przy stole. W wagonie gastronomicznym królowała tradycyjna kuchnia. Bigos, smalec, pasztet konserwowy i oczywiście schabowy. Bez kulinarnych eksperymentów – ma być konkretnie i po polsku.

– Mamy tutaj bardziej tradycyjne dania, między innymi smalec, bigos czy pasztet konserwowy. Pasażerowie są zadowoleni, komentarze są pozytywne, a zainteresowanie jest takie, że czasami jedzenia nawet brakuje. Najważniejszy pozostaje schabowy. Zresztą schabowe mamy również w normalnych składach – z tego słyniemy – mówi kucharz pracujący w wagonie gastronomicznym.

Najciekawsze historie pisali jednak sami pasażerowie. Jeden z mężczyzn wybrał się w podróż z wnukiem. Dla chłopca przejazd historycznym składem był atrakcją. Dziadek miał na ten temat zdecydowanie mniej romantyczne spojrzenie.

– Wnukowi się podoba, ale ja jeździłem takimi pociągami przez 30 lat. Dla mnie to żadna frajda. Nie chciałbym też, żeby takie pociągi wróciły na stałe – powiedział nam Bohdan z Gdyni.

fot. Radosław Sałaciński / Życie Ciechocinka

I trudno o lepsze pokazanie różnicy między pokoleniami. Dziecko widzi pociąg z innej epoki. Dziadek widzi wagon, którym przez trzy dekady zwyczajnie dojeżdżał tam, gdzie musiał. Zupełnie inaczej przejazd odbierała pasażerka podróżująca z dzieckiem. Jechali do Bydgoszczy, skąd miały kontynuować podróż do Warszawy. Brak współczesnych udogodnień nie popsuł im humorów.

– Jedzie się bardzo przyjemnie. To dopiero drugi raz w moim życiu, kiedy podróżuję takim pociągiem. Jest wolniej, nie ma klimatyzacji, ale nam to nie przeszkadza, bo mamy dużo czasu. Jedziemy do Bydgoszczy, a stamtąd wracamy do Warszawy. Jest fantastycznie – mówiła mama Antka z Warszawy.

I chyba właśnie te trzy spojrzenia najlepiej opisują fenomen „Nieśpiesznego”. Dla konduktora to historia kolei, której sam już nie pamięta. Dla dziadka – zwyczajna codzienność sprzed lat, za którą wcale nie musi tęsknić. Dla młodszych pasażerów – przygoda i możliwość sprawdzenia na własnej skórze, jak podróżowali ich rodzice i dziadkowie. A w tle pozostaje schabowy. Bo jak się okazuje, na polskiej kolei zmieniły się wagony, prędkości i standard podróżowania, ale schabowy przetrwał wszystkie kolejowe rewolucje.

Na chwilę również Ciechocinek cofnął się o kilkadziesiąt lat. Stary skład przy peronie, otwierane okna i spokojniejsze tempo podróży stworzyły obrazek, którego na polskich stacjach nie ogląda się już na co dzień. „Nieśpieszny” nie jest pociągiem, którym większość z nas chciałaby codziennie dojeżdżać do pracy. Ale właśnie dlatego dziś ustawia się do niego kolejka chętnych.

Najnowsze artykuły

K-dron przy deptaku i zmiany przy zegarze. Komisja poparła trzy pomysły TPC. Leczenie uzdrowiskowe po zmianach. Co zapowiedział NFZ? Ciechocinek szykuje park kulturowy przy Zdrojowej.

Igor Trzaska

Miłośnik nowych technologii i specjalista zajmujący się analizą danych oraz wykorzystywaniem informacji do opisywania współczesnych zjawisk. W swojej pracy szczególnie interesuje się cyfryzacją, internetem, sztuczną inteligencją, mediami oraz zmianami, jakie nowe technologie wprowadzają w codziennym życiu. Łączy dziennikarską ciekawość z analitycznym podejściem do danych, statystyk i źródeł. W Życiu Ciechocinka zajmuje się tematami lokalnymi, społecznymi i technologicznymi, szukając w nich konkretów, liczb oraz informacji istotnych dla mieszkańców Ciechocinka i regionu.

https://zycieciechocinka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *