Chciał dodatkowo zabezpieczyć swój rower przed kradzieżą i ułatwić jego identyfikację, gdyby jednoślad kiedyś zaginął. Sam pomysł był rozsądny. Problem w tym, że 65-latek na znakowanie roweru przyjechał… właśnie tym rowerem i to w stanie nietrzeźwości. Kiedy pojawił się w Komendzie Powiatowej Policji w Aleksandrowie Kujawskim, funkcjonariusze szybko zorientowali się, że coś jest nie tak.
Do nietypowej sytuacji doszło w czwartek, 13 sierpnia. Mężczyzna zgłosił się do komendy, ponieważ chciał skorzystać z policyjnego znakowania rowerów. Procedura ma przede wszystkim zniechęcać złodziei i ułatwiać identyfikację jednośladu, jeżeli zostanie skradziony, a później odnaleziony. Podczas wizyty policjanci zauważyli jednak, że 65-latek jest nietrzeźwy. Badanie alkomatem nie pozostawiło większych wątpliwości – według komunikatu policji miał w organizmie prawie 1,5 promila alkoholu.
Rower oznakowali. Dokumentację też sporządzili
Cała historia ma dość przewrotny finał. Policjanci nie odmówili mężczyźnie usługi i jego rower został oznakowany zgodnie z życzeniem właściciela. Jednocześnie funkcjonariusze sporządzili dokumentację dotyczącą tego, że 65-latek przyjechał na komendę rowerem będąc pod wpływem alkoholu.
Teraz sprawa może okazać się dla niego kosztowna. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Aleksandrowie Kujawskim, za kierowanie rowerem w stanie nietrzeźwości mężczyzna odpowie przed sądem. Grozi mu grzywna w wysokości od 2500 zł, a sąd może dodatkowo orzec zakaz prowadzenia roweru.
65-latek osiągnął więc swój pierwotny cel – rower rzeczywiście został oznakowany i będzie łatwiejszy do zidentyfikowania. Tyle że przy okazji sam dostarczył policjantom zupełnie innego powodu do sporządzenia dokumentacji. Trudno chyba o bardziej dosłowny przykład tego, że na komendę lepiej przyjeżdżać trzeźwym.