Atak na ukraińskie rodzeństwo w Bydgoszczy wywołał reakcję władz województwa i rządu. Policja zatrzymała 46-letnią kobietę i 34-letniego mężczyznę. Najnowsze informacje są jednak istotne: zarzuty usłyszała 46-latka, natomiast 34-letni mężczyzna został przesłuchany w charakterze świadka. Sprawa odbiła się szerokim echem także dlatego, że według ustaleń śledczych tłem zachowania wobec dzieci miała być ich narodowość.
Do zdarzenia doszło w piątek, 14 sierpnia, około godz. 17 w parku przy ul. Unii Lubelskiej w Bydgoszczy. Poszkodowani to 14-letnia dziewczynka i jej 12-letni brat, obywatele Ukrainy. Według informacji przekazywanych przez policję i prokuraturę pod adresem dzieci miały padać wyzwiska związane z ich pochodzeniem. Doszło także do naruszenia nietykalności oraz zniszczenia zabawkowego drona należącego do chłopca.
46-letnia kobieta usłyszała zarzuty dotyczące znieważenia na tle narodowościowym oraz naruszenia nietykalności małoletnich. Sprawa zniszczenia drona została zakwalifikowana jako wykroczenie. Kobieta nie przyznała się do znieważania dzieci i intencjonalnego naruszenia ich nietykalności, a przebieg zajścia przedstawiła inaczej niż rodzina poszkodowanych. Prokuratura zastosowała wobec niej m.in. dozór policji, zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich na mniej niż 100 metrów oraz 5 tys. zł poręczenia majątkowego. Dzieci mają zostać przesłuchane w obecności psychologa.
Wojewoda: „Zło nie może zwyciężać”
Do wydarzeń odniósł się we wtorek wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel. „Zło nie może zwyciężać” – napisał i podziękował policjantom za szybkie zatrzymanie osób związanych ze sprawą.
Wojewoda przypomniał też postawę mieszkańców regionu po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie – otwieranie domów dla uchodźców, organizowanie pomocy i wsparcia dla osób uciekających przed wojną. Jego zdaniem agresja wobec 12- i 14-letnich dzieci uderza właśnie w ten dorobek solidarności i nie może spotkać się z akceptacją.
Sprawa ma znaczenie nie tylko dla Bydgoszczy. Cudzoziemcy mieszkają i pracują również w Ciechocinku. Na ulicach miasta spotykamy osoby z Ukrainy, Kolumbii, Gruzji, Filipin i innych krajów. Temat ich obecności w ostatnich tygodniach wielokrotnie pojawiał się także w lokalnej dyskusji.
Kilka dni temu „Życie Ciechocinka” opublikowało policyjne statystyki dotyczące przestępczości cudzoziemców. Od początku 2024 roku do końca czerwca 2026 roku w Ciechocinku odnotowano 994 przestępstwa. Cudzoziemcy byli sprawcami pięciu z nich, czyli około 0,5 proc. W przypadku wykroczeń było to 17 na 1773 sprawy objęte policyjnymi czynnościami wyjaśniającymi.
Te liczby są ważnym kontekstem również przy takich wydarzeniach jak to z Bydgoszczy. Narodowość może stać się elementem konkretnego postępowania karnego, jeśli właśnie z jej powodu ktoś zostaje znieważony lub zaatakowany. Nie powinna jednak być podstawą do zbiorowej oceny ludzi.
Ciechocinek od lat jest miastem otwartym na przyjezdnych. Dziś są wśród nich nie tylko kuracjusze i turyści, lecz także cudzoziemcy, którzy tutaj pracują i mieszkają. Bydgoska sprawa pokazuje, jak szybko zwykłe spotkanie na ulicy czy w parku może przerodzić się w sprawę karną, kiedy w grę wchodzi agresja i uprzedzenia.
