„Nie wiem, jakim cudem ten pan otrzymał koncesję” – takie pytanie padło podczas spotkania mieszkańców z burmistrzem Ciechocinka. Mieszkanka ul. Strażackiej mówiła o sklepie sprzedającym alkohol w pobliżu szkoły i opisywała to, co – według jej relacji – dzieje się później pod oknami pobliskiego bloku. Puszki, odchody, przekleństwa, osoby leżące na chodniku. Padły również znacznie mocniejsze zarzuty dotyczące zachowania ludzi przebywających w tej okolicy. Burmistrz nie przesądził, czy sklep narusza przepisy. Zapowiedział jednak sprawdzenie policyjnych interwencji i powiedział mieszkańcom coś istotnego: w określonych okolicznościach można uruchomić procedurę prowadzącą nawet do odebrania zezwolenia na sprzedaż alkoholu.
„Nie wiem, jakim cudem ten pan otrzymał koncesję”
Temat pojawił się pod koniec spotkania z mieszkańcami. Głos zabrała kobieta, która przedstawiła się jako reprezentantka mieszkańców ul. Strażackiej, w szczególności bloku nr 3 i sąsiedniego budynku. Jak mówiła, mieszka w tej części Ciechocinka od około trzech miesięcy i dopiero po przeprowadzce miała poznać skalę problemów zgłaszanych przez sąsiadów.
– Naprzeciwko ulicy Strażackiej znajduje się sklep monopolowy. Nie wiem, jakim cudem ten pan otrzymał koncesję na sprzedaż taniego wina, gdzie w pobliżu jest szkoła – mówiła.
Mieszkanka: „To jest dramat”
Znacznie poważniejsza część wypowiedzi dotyczyła jednak nie samego sklepu, lecz tego, co – według relacji mieszkanki – ma dziać się w jego otoczeniu. Kobieta mówiła o osobach przesiadujących pod balkonami, puszkach i odchodach pozostawianych w okolicy. Twierdziła również, że dochodzi tam do przekleństw, spania w przestrzeni publicznej oraz zachowań seksualnych. Podkreślała, że w pobliżu poruszają się dzieci idące do szkoły.
– To jest dramat, słuchajcie, dramat – mówiła.
Przekazała również, że kilkukrotnie wzywała policję do osób leżących na ziemi lub chodniku. To wszystko są na tym etapie relacje mieszkanki przedstawione podczas publicznego spotkania. Życie Ciechocinka nie dysponuje obecnie policyjnymi statystykami, które potwierdzałyby liczbę takich zdarzeń ani ich związek ze sprzedażą alkoholu w konkretnym sklepie. I właśnie dlatego odpowiedź burmistrza jest istotna.
Miasto ma zapytać policję
Mieszkanka przekonywała, że patrole powinny pojawiać się w tej części miasta przede wszystkim późnym popołudniem i wieczorem. Według niej problemy mają nasilać się po godz. 17–18. Krytykowała sytuację, w której kontrole odbywałyby się głównie rano, gdy – jak mówiła – „ludzie chodzą sobie grzecznie”. Burmistrz Jarosław Jucewicz odpowiedział, że miasto zapyta policję, ile zdarzeń odnotowano w tym rejonie.
To może być kluczowe dla dalszego rozwoju sprawy. Nie każda interwencja policji w pobliżu sklepu oznacza bowiem automatycznie odpowiedzialność przedsiębiorcy prowadzącego punkt sprzedaży alkoholu.
Burmistrz poprosił wspólnotę o formalne zgłoszenie
Jarosław Jucewicz zwrócił się również do mieszkańców z konkretną prośbą. Chce, aby wspólnota mieszkaniowa oficjalnie przekazała miastu informację o problemach, z którymi – według mieszkańców – boryka się ta okolica.
Żeby uruchomić procedurę odebrania nawet koncesji sklepowi, bo taka możliwość jest (…) musimy mieć od Państwa informację – zaapelował burmistrz Ciechocinka, Jarosław Jucewicz.
Zapowiedział także zwrócenie się do policji. Jednocześnie zaznaczył, że ewentualna procedura jest skomplikowana.
Czy sklep może działać tak blisko szkoły?
To najciekawsze pytanie, które pojawiło się po spotkaniu. Sama bliskość szkoły nie wystarcza, aby stwierdzić, że punkt działa nielegalnie. Jest jednak interesujący historyczny kontekst.
Podczas sesji Rady Miejskiej Ciechocinka z 25 czerwca 2018 roku radni dyskutowali właśnie o odległości punktów sprzedających alkohol od szkół, przedszkoli, placówek oświatowych, placów zabaw, obiektów kultu religijnego i obiektów sportowych.
Pierwotnie rozważano ujednolicenie tej odległości do 50 metrów. Wywołało to sprzeciw części radnych. W efekcie zgłoszono poprawkę, zgodnie z którą punkty sprzedaży i podawania alkoholu miały znajdować się nie mniej niż 100 metrów od wskazanych obiektów chronionych. Za poprawką głosowało 11 radnych, nikt nie był przeciw, trzy osoby wstrzymały się. Następnie przyjęto całą uchwałę z tą zmianą.
To jednak nadal nie odpowiada automatycznie na pytanie dotyczące sklepu przy Strażackiej, bo tutaj odległość znacznie przekracza 100 metów.
Kto wydaje zezwolenie na alkohol?
Obowiązująca ustawa stanowi, że sprzedaż alkoholu w sklepie może odbywać się wyłącznie na podstawie zezwolenia wydanego przez właściwego burmistrza, wójta lub prezydenta miasta. Przed jego wydaniem potrzebna jest pozytywna opinia gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, która ocenia zgodność lokalizacji punktu z uchwałami rady gminy. Nie jest więc tak, że przedsiębiorca jedynie zgłasza rozpoczęcie sprzedaży alkoholu. Lokalizacja podlega procedurze administracyjnej.
Czy za awantury pod sklepem można stracić zezwolenie?
Tak, ale przepisy stawiają konkretne warunki. Ustawa przewiduje cofnięcie zezwolenia m.in. w przypadku powtarzającego się co najmniej dwukrotnie w ciągu sześciu miesięcy zakłócania porządku publicznego w miejscu sprzedaży lub jego najbliższej okolicy, jeżeli zdarzenia mają związek ze sprzedażą alkoholu przez dany punkt, a prowadzący nie powiadamia odpowiednich służb.
To ważne w kontekście wypowiedzi burmistrza. Nie wystarczy zatem samo stwierdzenie, że w pobliżu sklepu gromadzą się osoby nietrzeźwe. Musiałby zostać wykazany związek określonych zdarzeń ze sprzedażą alkoholu przez ten punkt oraz spełnienie pozostałych ustawowych przesłanek. Dlatego zapowiedziane przez burmistrza sprawdzenie policyjnych interwencji może mieć znaczenie.
Jedno jest już pewne: problem ul. Strażackiej został publicznie zgłoszony burmistrzowi, a ten zadeklarował sprawdzenie policyjnych danych i wskazał możliwość wszczęcia procedury dotyczącej zezwolenia na sprzedaż alkoholu.
Teraz mieszkańcy będą mogli sprawdzić, czy za tą deklaracją pójdą konkretne działania.

Przy szkole? Przecież ten sklep jest kilkaset metrów od szkoły! W ten sposób patrząc to wszystko w Ciechocinku jest przy szkole. A 2 Żabki kawałek dalej już nie przeszkadzają?