Ma 56 lat, od 33 lat jest żoną tego samego mężczyzny i zastanawia się nad doświadczeniem, o którym wcześniej nie rozmawiała z partnerem. „Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie swing” — czytamy na zrzucie wpisu przesłanym naszej redakcji. Materiał otrzymaliśmy od czytelniczki, która po publikacji o kuracjuszkach jadących do Ciechocinka zwróciła uwagę na coś ważnego: dojrzałych ludzi nie należy sprowadzać ani do sanatoryjnego żartu, ani do osób, które nie mają już potrzeb seksualnych.
Punktem wyjścia był nasz artykuł o rozmowie kuracjuszek w pociągu do Ciechocinka, opisanej przez „Fakt”. Czytelniczka przekonywała, że zainteresowanie bliskością, seksem i nowymi doświadczeniami nie musi wygasać wraz z kolejnymi urodzinami. Na ilustrację przesłała cudzy wpis z facebookowej grupy dla seniorów. To nie jest jej osobiste wyznanie, lecz przykład, którym chciała poszerzyć rozmowę.
Po 33 latach razem nie pyta o rozwód. Pyta, jak zacząć rozmowę
Autorka wpisu przedstawia się jako 56-letnia mężatka. Zaznacza, że nie jest nieszczęśliwa w związku. Przeciwnie — opisuje wieloletnią bliskość, znajomość przyzwyczajeń męża i poczucie, że rozumieją się niemal bez słów. Jednocześnie zastanawia się, czy w ich życiu intymnym mogłoby pojawić się coś nowego. Największą trudnością nie jest w jej opowieści organizacja takiego doświadczenia, ale rozmowa: jak poruszyć temat, żeby partner nie poczuł się odrzucony albo niewystarczający?
W tekście pada słowo „swing”, oznaczające dobrowolne, uzgodnione między partnerami kontakty seksualne z innymi dorosłymi. Nie jest to określenie potajemnego romansu. W badaniach nad takimi relacjami ważne miejsce zajmują właśnie rozmowa, uzgadnianie granic i radzenie sobie z zazdrością. Nie oznacza to jednak, że taka forma relacji będzie odpowiednia dla każdej pary.
Warto też zauważyć, że 56-latka i osoba po osiemdziesiątce to nie ta sama grupa wieku. Obecność wpisu na grupie dla seniorów nie zaciera tej różnicy. Może natomiast być początkiem szerszego pytania: dlaczego dojrzała osoba mówiąca o swoich pragnieniach wciąż tak łatwo staje się sensacją?
Seks po siedemdziesiątce? Badacze sprawdzili to dawno temu
Nie trzeba opierać całej rozmowy na facebookowym wpisie. W badaniu opublikowanym w 2007 roku w „New England Journal of Medicine” przeanalizowano odpowiedzi 3005 mieszkańców Stanów Zjednoczonych w wieku 57–85 lat. Aktywność seksualną z partnerem w ciągu poprzednich 12 miesięcy deklarowało 73 proc. osób w wieku 57–64 lata, 53 proc. w wieku 65–74 lata i 26 proc. w wieku 75–85 lat. To historyczne wyniki amerykańskiego badania, a nie aktualna statystyka dotycząca polskich seniorów. Pokazują jednak, że nawet w najstarszej z badanych grup aktywność seksualna nie była zjawiskiem marginalnym.
Te liczby pokazują również coś, czego nie należy pomijać: odsetek osób aktywnych seksualnie malał z wiekiem. Badacze odnotowali znaczenie stanu zdrowia oraz tego, czy dana osoba pozostawała w związku. Nie potwierdza się więc ani przekonanie, że w starszym wieku seks znika, ani twierdzenie, że wiek niczego w tej sferze nie zmienia. Oba uproszczenia gubią różnice między ludźmi.
Jeszcze dalej poszli autorzy badania opublikowanego w 2024 roku w czasopiśmie „Sexual Medicine”. Objęli nim 183 mieszkańców regionu sztokholmskiego w wieku co najmniej 85 lat. Aktywność seksualną w poprzednim roku deklarowało 12 proc. uczestników. Rozumiano ją szeroko — nie tylko jako współżycie, ale także inne formy kontaktu seksualnego, również podejmowane samodzielnie. Jednocześnie około 64 proc. badanych było zadowolonych ze swojego życia seksualnego, mimo że wielu nie deklarowało aktywności.
To ważny szczegół: satysfakcja nie musi oznaczać częstego seksu, a brak aktywności nie musi oznaczać niezadowolenia. Szwedzkie badanie miało niewielką próbę, dlatego jego wyników nie można przenosić na wszystkich seniorów. Tym bardziej nie odpowiada ono na pytanie, jak zachowują się kuracjusze w Ciechocinku.
Nie tylko sprawność. Liczą się bliskość i poczucie, że nadal jest się ważnym
W rozmowie o seksualności seniorów łatwo skupić się wyłącznie na tym, kto jeszcze współżyje i jak często. Tymczasem przegląd badań dotyczących osób w związkach po sześćdziesiątce, opublikowany w 2024 roku w „Sexual Medicine Reviews”, wskazuje na znaczenie satysfakcji z relacji oraz emocjonalnej i seksualnej bliskości. Były one powiązane z lepszą oceną życia seksualnego i mniejszym niepokojem dotyczącym tej sfery. To związki statystyczne, nie dowód, że jeden konkretny sposób życia gwarantuje szczęście.
Amerykański National Institute on Aging przypomina z kolei, że część starszych par odczuwa większą satysfakcję niż w młodości: mają więcej czasu, prywatności i łatwiej mówią o potrzebach. Jednocześnie starzenie, choroby i niektóre leki mogą wpływać na pożądanie oraz komfort kontaktów intymnych. Menopauza, suchość pochwy czy trudności z erekcją bywają realnymi problemami, a nie kwestią nastawienia. Gdy pojawiają się ból lub niepokojące zmiany, warto porozmawiać z lekarzem, zamiast uznawać, że „w tym wieku już tak musi być”.
Dlatego uwaga naszej czytelniczki zasługuje na rozwinięcie, ale również na doprecyzowanie. Seksualność może zmieniać się z wiekiem. Nie oznacza to jednak automatycznego końca pragnień, bliskości czy ciekawości drugiej osoby. Tak samo nie oznacza obowiązku pozostawania aktywnym seksualnie, aby udowadniać sobie lub otoczeniu, że nadal jest się młodym.
Swing nie jest „nową modą seniorów”. Jeden wpis tego nie dowodzi
Przesłany zrzut przyciąga uwagę właśnie dlatego, że pojawia się w nim temat wykraczający poza zwyczajową rozmowę o małżeńskiej rutynie. Nie daje jednak podstaw, żeby ogłaszać modę na swing wśród seniorów, opisywać całą grupę jako otwartą na takie doświadczenia albo łączyć je z sanatoryjnymi wyjazdami. Z jednego wpisu nie dowiemy się, jak powszechne są podobne rozważania.
W tej historii ważniejsze od samej etykiety jest pytanie o możliwość szczerej rozmowy. Autorka nie chce, żeby mąż poczuł się gorszy. Zastanawia się nad czymś wspólnym, ale na zrzucie nie ma jego odpowiedzi. Nie wiemy, czy podziela jej ciekawość. To zasadnicza granica: pragnienie jednej osoby nie staje się zobowiązaniem drugiej. Światowa Organizacja Zdrowia ujmuje zdrowie seksualne jako dobrostan, w którym znaczenie mają szacunek, bezpieczeństwo i wolność od przymusu — nie realizowanie cudzego scenariusza.
A Ciechocinek? Dancing nie jest deklaracją romansu
W uzdrowisku leczenie i życie towarzyskie mogą funkcjonować obok siebie. Nie jest to wyłącznie medialny obraz: w miejskim informatorze oferty sanatoriów obejmują obok zabiegów także koncerty, wieczorki taneczne, spacery i wycieczki. Sam udział w takim wydarzeniu nie mówi jednak nic pewnego o intymnych zamiarach uczestnika.
Można przyjechać na leczenie i cieszyć się nowymi znajomościami. Można wybrać dancing wyłącznie dla muzyki i tańca. Można też być zainteresowanym związkiem albo bliskością. Nie mamy jednak danych pozwalających policzyć, ilu gości Ciechocinka kieruje się takimi oczekiwaniami. Ani relacja pasażera opisana przez „Fakt”, ani przesłany nam facebookowy wpis nie zastępują takiego badania.
Właśnie dlatego warto oddzielić potrzeby dojrzałych ludzi od stereotypu uzdrowiska, do którego rzekomo wszyscy jadą po romans. Opisywanie seksualności seniorów nie wymaga dopisywania historii przypadkowej parze na spacerze czy osobom siedzącym razem w kawiarni. Nie wymaga też robienia z kobiety zainteresowanej seksem kogoś bardziej niezwykłego niż mężczyzna o podobnych potrzebach.
Nowa znajomość nie zwalnia z ostrożności
Jest jeszcze kwestia, która powinna wybrzmieć obok rozmowy o pragnieniach: wiek nie chroni przed zakażeniami przenoszonymi drogą płciową. Brak obawy przed ciążą nie oznacza, że zabezpieczenie przestaje mieć znaczenie. National Institute on Aging zaleca ochronę przed zakażeniami również starszym osobom aktywnym seksualnie oraz rozmowę z personelem medycznym o profilaktyce i badaniach. To dotyczy nowych znajomości niezależnie od tego, czy zaczęły się w internecie, podczas wyjazdu czy blisko domu.
Wpis o swingu po 33 latach małżeństwa może zaskakiwać. Nie musi jednak prowadzić do wyśmiewania jego autorki ani do ogłaszania obyczajowej rewolucji. Może po prostu przypomnieć, że o potrzebach człowieka nie da się wnioskować wyłącznie z metryki.
Nie ma obowiązku eksperymentowania po pięćdziesiątce. Nie ma też powodu, żeby samą ciekawość uznawać za coś niestosownego. O granicach powinni rozmawiać zainteresowani dorośli — nie przypadkowi obserwatorzy ich wieku.
Źródła
Sygnał czytelniczki oraz przesłany redakcji zrzut wpisu z facebookowej grupy dla seniorów — materiał potraktowany jako punkt wyjścia do tematu, bez niezależnego potwierdzenia opisanej historii.
Badania: S.T. Lindau i współautorzy, „A Study of Sexuality and Health among Older Adults in the United States”, „New England Journal of Medicine”, 2007; M. Politis i współautorzy, „Sexual health among the oldest old…”, „Sexual Medicine”, 2024; „Sexual well-being among partnered adults and couples over 60: a scoping review”, „Sexual Medicine Reviews”, 2024. Informacje zdrowotne: National Institute on Aging oraz Światowa Organizacja Zdrowia.