Przez większość roku to jedna z najciekawszych, ale trochę pozostających w cieniu tężni atrakcji Ciechocinka. W sobotę było inaczej. Warzelnia Soli znalazła się w centrum wydarzeń, a bohaterką dnia była ciechocińska sól – dokładnie ten produkt, bez którego historia uzdrowiska wyglądałaby zupełnie inaczej. Pokazy jej tradycyjnego warzenia, regionalne stoiska, kujawskie smaki, rzemiosło, muzyka i bezpłatne zwiedzanie muzeum wypełniły drugi dzień tegorocznego Święta Soli.
Wydarzenie odbywało się 14 i 15 sierpnia na terenie przed Muzeum Warzelni Soli i Lecznictwa Uzdrowiskowego przy ul. Solnej. Po raz pierwszy organizatorzy rozłożyli program na dwa dni. W sobotę rozpoczął się on o godz. 10, a jedną z największych atrakcji ponownie była możliwość zobaczenia z bliska procesu, który w Ciechocinku prowadzony jest od pokoleń.
44 tysiące litrów solanki i 72 godziny pracy
Najciekawsze nie działo się jednak na scenie, lecz we wnętrzu zabytkowej warzelni. To właśnie tam można było zobaczyć, skąd naprawdę bierze się ciechocińska sól.
Skala procesu robi wrażenie. Mistrz warzelni i tężni Marek Żelazko wyjaśniał w relacji Polskiego Radia PiK, że do jednej z dużych kadzi trafiają 44 metry sześcienne solanki, czyli 44 tysiące litrów. Następnie solanka jest gotowana przez około 72 godziny, a co dwie godziny pracownicy wybierają powstającą sól oraz szlam. Właśnie możliwość wejścia do części obiektu niedostępnej na co dzień i zobaczenia pracy warzelników była jednym z najmocniejszych punktów wydarzenia. Pokazy odbywały się również w sobotę między godz. 13 a 15. Dla wielu osób była to okazja, żeby proces znany z opowieści czy muzealnych ekspozycji zobaczyć na żywo. I tu Święto Soli ma przewagę nad wieloma typowymi letnimi imprezami. Nie chodzi tylko o scenę, muzykę i stoiska. Tutaj główna atrakcja naprawdę powstaje na miejscu.
Kujawskie smaki, rzemiosło i bezpłatne muzeum
Przed Warzelnią pojawiły się stoiska z produktami regionalnymi oraz prezentacje tradycyjnego rzemiosła. Program obejmował również degustacje, warsztaty i pokazy kulinarne, a część artystyczna nawiązywała do kujawskiego folkloru. Dla najmłodszych przygotowano animacje i dodatkowe atrakcje. W sobotę można było również bezpłatnie zwiedzać Muzeum Warzelni Soli i Lecznictwa Uzdrowiskowego. To szczególnie dobre połączenie z samym świętem, bo pozwalało najpierw zobaczyć działającą warzelnię, a następnie poznać historię technologii i rolę, jaką solanka odegrała w rozwoju miasta. Ciechocińska Warzelnia razem z tężniami tworzy unikatowy zabytkowy zespół, a sól spożywcza oraz produkty pochodzące z solanki wytwarzane są tu od ponad 180 lat.
Pobiegli także „Dla Edwarda Stachury”
Święto Soli nie ograniczało się w tym roku wyłącznie do historii i regionalnej kuchni. W sobotnim programie znalazł się również bieg OPEN „Dla Edwarda Stachury” na dystansie pięciu kilometrów, którego start zaplanowano przed Muzeum Warzelni Soli. To kolejny lokalny akcent. Edward Stachura jest mocno związany z regionem – poeta i prozaik spędził część młodości w pobliskim Aleksandrowie Kujawskim, a jego postać od lat pozostaje elementem lokalnej pamięci.
Przez dwa dni Ciechocinek przypominał, od czego się zaczął
Pierwszy dzień Święta Soli rozpoczął się w piątek. Oprócz pokazów warzenia soli przygotowano m.in. pokaz kulinarny Piotra Lenarta, podczas którego wykorzystywano ciechocińską sól oraz wodę mineralną Krystynka. Wieczorem zaplanowano projekcję filmu poświęconego Ciechocińskiej Fabryce Soli. W sobotę wydarzenie wyszło szerzej przed muzeum i połączyło historię z piknikiem, kuchnią, rzemiosłem, sportem i muzyką. I chyba właśnie w takim miejscu Święto Soli ma największy sens. Nie na przypadkowym placu i nie jako kolejny wakacyjny festyn. Tuż obok urządzeń, w których od dziesięcioleci powstaje prawdziwa ciechocińska sól. Bo zanim Ciechocinek stał się miastem sanatoriów, parków, koncertów i kuracjuszy, była solanka. I podczas Święta Soli na kilka godzin znów znalazła się dokładnie tam, gdzie powinna – w centrum uwagi.