Byk, który uciekł z gospodarstwa w Niestuszewie, nadal pozostaje na wolności. Zwierzę zdążyło już wymknąć się poszukującym go strażakom, policjantom i operatorom dronów, a wysoka kukurydza okazała się dla niego niemal idealną kryjówką. Tymczasem sprawą od pierwszych dni urzędowania intensywnie zajmuje się nowy wójt gminy Raciążek Maciej Malinowski. Co istotne, byk uciekł jeszcze zanim nowy włodarz został zaprzysiężony. Malinowski oficjalnie objął urząd 20 sierpnia, a już w pierwszych dniach jego urzędowania gmina organizowała działania w terenie, konsultowała wykorzystanie termowizji i szukała specjalisty, który mógłby bezpiecznie uśpić i odłowić zwierzę.
Piątkowa akcja była szeroko zakrojona. W teren ruszyły dwa prywatne drony – co ważne, były to zwykłe urządzenia, bez kamer termowizyjnych. Do poszukiwań dołączyły dwa zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej, policja zabezpieczała drogi, a część pracowników Urzędu Gminy została oddelegowana do pomocy. Mimo przeczesania terenu byka nie udało się znaleźć.
Termowizja miała być kolejnym krokiem. Specjalista powiedział: w tej kukurydzy to może nie zadziałać.
Po nieudanych poszukiwaniach gmina nie zakończyła sprawy. Rozpoczęto szukanie kolejnych możliwości i nawiązano kontakt ze specjalistą dysponującym dronem z termowizją. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że właśnie taka technologia może rozwiązać problem. Okazało się jednak, że natura ponownie jest górą.
– Po piątkowych poszukiwaniach zaczęliśmy rozważać inne możliwości zlokalizowania zwierzęcia. Otrzymaliśmy kontakt do osoby specjalizującej się w poszukiwaniach z wykorzystaniem drona z termowizją. Po konsultacji dostaliśmy jednak informację, że przy tak wysokiej kukurydzy skuteczność tego rozwiązania byłaby bardzo ograniczona. Kamera jest w stanie odczytać temperaturę tylko na określonej głębokości, a przy kukurydzy mającej około trzech metrów zwierzę znajdujące się przy ziemi może pozostać niewidoczne. Ten sam specjalista może również pomóc w odłowieniu byka poprzez jego czasowe uśpienie z odległości, ale do tego musi mieć czystą widoczność zwierzęcia. Wypłaszanie go z kukurydzy tylko po to, żeby uzyskać możliwość takiego działania, mogłoby natomiast stworzyć zagrożenie dla osób uczestniczących w akcji. Dlatego na ten moment będziemy częściej kontrolować teren i reagować, gdy otrzymamy potwierdzoną informację o miejscu, w którym znajduje się zwierzę – mówi w rozmowie z Życiem Ciechocinka Maciej Malinowski, wójt gminy Raciążek.
Można go uśpić. Najpierw trzeba go jednak zobaczyć.
Specjalista, z którym skontaktowała się gmina, zajmuje się również profesjonalnym odławianiem dużych zwierząt gospodarskich. Jedną z możliwości jest podanie z odległości środka usypiającego. Taki wariant pozwoliłby zabezpieczyć byka i przetransportować go z powrotem do właściciela bez konieczności siłowego chwytania zwierzęcia.
Problem jest jeden – trzeba mieć do niego czysty dostęp. W gęstej kukurydzy specjalista nie może bezpiecznie wykonać takiego działania. Z kolei próba wypłoszenia byka oznacza ryzyko, że spłoszone, ważące około 140 kilogramów zwierzę ruszy w nieprzewidywalnym kierunku. Dlatego gmina zmieniła taktykę. Na razie nie będzie kolejnej dużej obławy polegającej na przeczesywaniu kukurydzy. Pracownicy mają częściej objeżdżać teren i wypatrywać zwierzęcia, a większa akcja ma zostać uruchomiona wtedy, gdy pojawi się wiarygodna i możliwie świeża informacja o jego położeniu. Podobnego uciekiniera łapali osiem miesięcy. Pomogły dopiero żniwa.
I tu pojawia się informacja, która pokazuje, że historia byka z Niestuszewa wcale nie musi zakończyć się z dnia na dzień. Jak wynika z informacji przekazanych przez pracownika firmy specjalizującej się w poszukiwaniu i odławianiu dużych zwierząt gospodarskich, w jednym z wcześniejszych przypadków poszukiwania podobnego uciekiniera trwały aż osiem miesięcy.
Problemem również był trudno dostępny teren i roślinność utrudniająca zarówno lokalizację zwierzęcia, jak i bezpieczne użycie środka usypiającego. Dopiero po żniwach, kiedy teren się odsłonił, udało się skutecznie przeprowadzić odłów. To nie oznacza oczywiście, że byk z Niestuszewa będzie spacerował po okolicy przez kolejne miesiące. Pokazuje jednak, dlaczego nawet drony i specjalistyczny sprzęt nie dają dziś gwarancji szybkiego zakończenia poszukiwań.
Odłów może kosztować do 1500 zł. Zapłaci właściciel.
Redakcja ŻycieCiechocinka.pl ustaliła orientacyjny koszt profesjonalnego odłowienia zwierzęcia. Taka usługa, obejmująca m.in. możliwość czasowego uśpienia byka z użyciem specjalistycznego sprzętu, może kosztować około 500–1500 zł. Wójt Maciej Malinowski deklaruje, że gmina będzie pomagała organizacyjnie w bezpiecznym zakończeniu sprawy, jednak sam koszt odłowienia powinien ostatecznie ponieść właściciel zwierzęcia. – To właściciel odpowiada za swoje zwierzę – podkreśla wójt.
Byk nie jest agresywny. Ale to nadal duże, spłoszone zwierzę.
Wójt prostuje również informacje, jakoby poszukiwany byk był zwierzęciem agresywnym. Z informacji zebranych przez gminę wynika, że jest raczej płochliwy i unika ludzi. Nie oznacza to jednak, że można do niego bezpiecznie podchodzić. Spłoszone duże zwierzę może zachować się w sposób trudny do przewidzenia.
Policja od początku wie o zdarzeniu – właściciel zgłosił ucieczkę już pierwszego dnia, a funkcjonariusze uczestniczyli również w późniejszych działaniach i zabezpieczali drogi podczas poszukiwań.
Szczególną ostrożność powinni zachować kierowcy przejeżdżający przez okolicę, zwłaszcza wieczorem, nocą i nad ranem, kiedy zwierzę było już widywane poza kukurydzą. W przypadku zauważenia byka nie należy próbować samodzielnie go łapać, płoszyć ani podchodzić bliżej. Najważniejsze jest zachowanie bezpiecznego dystansu i szybkie przekazanie informacji o dokładnej lokalizacji zwierzęcia.
Dla nowego wójta Raciążka sprawa byka stała się więc jednym z pierwszych nietypowych problemów po objęciu urzędu. Zwierzę uciekło, zanim Maciej Malinowski został zaprzysiężony, ale już w pierwszych dniach urzędowania gmina zaangażowała strażaków, policję, pracowników urzędu, operatorów dronów i specjalistę od profesjonalnego odłowu. Teraz pozostaje najtrudniejsze – trafić na moment, w którym byk wyjdzie ze swojej zielonej kryjówki i będzie można bezpiecznie sprowadzić go do domu.